Cześć! Dzisiaj opowiem Wam właśnie o błędach, ponieważ coraz więcej moich klientek tworzy i sprzedaje kursy online.

Nazywam się Justyna Kwiatkowska i pomagam pasjobiznesmenkom generować coraz wyższe dochody bez poczucia wstydu. Moim hasło przewodnie brzmi: „Mów bez wstydu o pieniądzach”. Znajdziecie mnie na www.pracowniasukcesu.com oraz na Facebooku na fanpage’u „Mów bez wstydu o pieniądzach”.

Poniżej możesz zobaczyć, posłuchać lub przeczytać moją odpowiedź :)

Posłuchaj:

Transkrypcja

Dzisiejszy temat jest związany z moimi klientkami i – pośrednio – mną, ponieważ od 2015 roku, kiedy zmieniłam swój model biznesowy, zajęłam się również sprzedawaniem kursów online (ale nie tylko sprzedawaniem, bo i pomaganiem. Bez pomagania sprzedaż byłaby jednorazowa i dzisiaj nie nagrywałabym tego wideo).

Moje klientki – ambitne kobiety – zaczęły robić kursy online, dlatego dzisiaj omówię trzy błędy, przez które sprzedaż kursu online nie jest możliwa. Te trzy błędy zabijają sprzedaż i powodują, że nie jesteśmy zadowolone z wyników.

Bardzo się cieszę, że kursy internetowe cieszą się tak dużą popularnością, ponieważ zapewniają wolność. Sprawiają, że możesz zarabiać niezależnie od miejsca zamieszkania lub miejsca, w którym przebywasz. Kursy możesz tworzyć wszędzie – dosłownie wszędzie. Gdzie chcesz i kiedy chcesz.

Pierwszy błąd

Kurs jest tworzony na bazie własnych doświadczeń, potrzeb, wiedzy i standardów. Brakuje rozmów z potencjalnymi klientami, brakuje zaangażowania potencjalnych klientów w proces tworzenia, dlatego powstaje program, który nie spełnia oczekiwań odbiorców i którego nikt nie kupuje.

Zanim opracujesz przebieg i strategię kursu, porozmawiaj ze swoimi klientami i przeprowadź pogłębioną analizę potrzeb. Nie musisz tworzyć ankiety i analizować tysiąca odpowiedzi; wystarczy, że spotkasz się z dziesięcioma idealnymi klientami, dla których chcesz stworzyć kurs, aby uzyskać wszystkie odpowiedzi i dowiedzieć się, na czym dokładnie polega ich problem, jakiego rodzaju rozwiązania chcieliby uzyskać i dlaczego.

Według Ciebie Twoi klienci mogą chcieć rozwiązać ten problem, aby po prostu dalej iść przez życie, ale tylko oni mogą Ci powiedzieć to COŚ, dzięki czemu zyskasz więcej kupujących.

Ofertę kursu online trzeba tworzyć językiem klienta, nie językiem eksperta. Musi być zrozumiała, aby czytający miał poczucie, że siedzisz w jego głowie, że opisujesz jego życie i wszystko, z czym właśnie się boryka i czego potrzebuje. Dzięki temu zyskuje przekonanie, że Twój kurs został stworzony dla niego.

Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy wchodzisz w buty swojego klienta. Aby to zrobić, potrzebujesz porozmawiać z klientami, poznać ich głębokie potrzeby, pragnienia, usłyszeć odpowiedzi na kluczowe pytania i dowiedzieć się, jak problem, który mają, rzutuje na ich życia i co zmieni rozwiązanie jego problemu.

Drugi błąd

Za dużo energii wkładasz w techniczny aspekt tworzenia kursu (stronę lądowania, stronę z kursem), a za mało w PROMOCJĘ kursu.

Promocja musi ruszyć nawet dwa, trzy, cztery tygodnie przed rozpoczęciem kursu.

U osób, które czekają na rozwiązanie swojego problemu i które potrzebują rozwiązania, które chcesz dostarczyć, musisz wzbudzić zainteresowanie, zaciekawienie, a nawet pożądanie.

Jeżeli myślisz, że stworzysz kurs, wyślesz mail, może dwa, trzy maile do osób, które zapisały się na Twój newsletter, i osiągniesz świetną sprzedaż, to się mylisz. Promocja kursu online trwa minimum trzy tygodnie. W tym czasie jesteś w stanie bardzo dobrze sprzedać swój kurs. Nie dokonasz tego dwa, a nawet w pięć dni.

Zatem zamiast zastanawiać się nad technicznymi kwestiami, zacznij promować swój kurs. Opracuj koncepcję programu i zacznij mówić o niej swoim klientom. Zacznij głośno mówić o problemie i rozwiązaniu.

Jestem fanem podejścia „Najpierw sprzedaj, potem zrób”. Każdą ideę i każdy pomysł na rynku biznesowym możemy sprawdzić dopiero w momencie, w którym klienci wyjmują portfele i płacą. Jeżeli klient nie zapłaci za Twój kurs, to szkoda go tworzyć.

Najpierw sprzedaj i promuj, potem stwórz.

 

Trzeci błąd

Mamy głęboko zakorzenione przekonania na temat sprzedaży. Uważamy, że to manipulacja, wciskanie, samo zło, naciągactwo.

Bywa, że podczas webinaru ktoś dzieli się swoją wiedzą, tym samym pomagając uczestnikom webinaru. Gdy dochodzi do sprzedaży, łamie mu się głos, gubi się w tym, co mówi, mylą mu się guziki. To wszystko świadczy o tym, że ma na bakier ze sprzedażą.

Nie chodzi nawet o samą umiejętność sprzedaży (bo taka osoba może doskonale wiedzieć, jak się sprzedaje), ale o nasze blokady i przekonania, które manifestują się w naszych działaniach oraz sposobach, w jaki sprzedajemy i mówimy o swojej ofercie.

 

Te trzy błędy zabiją sprzedaż kursu online.

Jeśli przymierzasz się do pierwszej sprzedaży kursu online lub dopiero myślisz o opracowaniu programu, przemyśl opisane wyżej błędy, abyś nie musiała uczyć się na własnych.

Co myślisz o tych błędach?

A może już prowadzisz sprzedaż kursów, masz doświadczenie i chcesz się nim podzielić?

Napisz w komentarzu poniżej.