Przyszedł kolej na kolejną i ostatnią część artykułu związanego z frustracja, jako sygnałem do jakiejś zmiany w Twoim życiu. Część 1 możesz przeczytać tutaj – skupiłam się w niej na potrzebach, jakie mamy w życiu, których zaniedbanie skutkuje frustracją.
Dzisiaj chcę opisać inny wymiar frustracji.
Dlaczego to piszę?
Często świadomość to pierwszy krok do zmiany – jeśli wiesz, co zmienić w swoim życiu i nic z tym nie robisz, wiedz, że właśnie taką decyzję podejmujesz. Nie działanie, pozostawienie bez zmian tego, co należy zmienić to Twoja decyzja i odpowiedzialność. Jeśli proaktywnie podchodzisz do życia i chcesz się rozwijać, czuć się bardziej szczęśliwa, to TERAZ jest najlepszym momentem na decyzję, ten moment, w którym to czytasz, teraz.
Niestety duża część osób pomimo tego, że WIE, nic z tym nie robi. Konsekwencje takiego stanu rzeczy opisałam w części pierwszej tego artykułu.
Jaka jest Twoja przyszłość?
Co nas czeka, tego nie wie nikt. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zaplanować, życia nie da się zaplanować od A do Z. Różne przypadki, sytuacje mogą pokrzyżować nam plany. Nie namawiam by nie planować, plan jest ważny, wiedzieć czego się chce jest fundamentem osobistej skuteczności, kiedy wiesz jak chcesz by wyglądała Twoja kariera, łatwiej Ci ją zbudować, a biznes bez planu to duże ryzyko.
Ale…
Każdy z nas ma pewne oczekiwania co do swojej przyszłości, tej bliższej, tej co ma być jutro i tej, co za 10 lat i dalej. Przypomnij sobie jak wyobrażałaś sobie dorosłe życie jako mała dziewczynka. Ja myślałam, że jak skończę studia to czeka mnie niesamowita kariera, będę managerką, kimś kto ma wpływ na losy firmy i ludzi. Nie wiedziałam dokładnie w jakiej branży i w jakiej firmie, ale wiedziałam, że będę kimś ;) w korporacji, najlepiej międzynarodowej. Podobały mi się kobiety w eleganckich koszulach i ołówkowych spódnicach, zadbane, na wysokich szpilkach z białym uśmiechem – tego oczekiwałam po skończeniu studiów bo nauka łatwo mi przychodziła i nie musiałam się jakoś wybitnie przykładać.
Jako nastolatka myślałam, że mój pierwszy raz będzie romantyczny i filmowy, a wszytko będzie wprost idealne.
Jako dojrzewająca kobieta myślałam, że jak poznam swojego przyszłego męża, to będzie to miłość od pierwszego wejrzenia, że to poczuję i w ogóle, a on będzie taki i taki, sama wiesz jaki ;) wszystkie fantazjowałyśmy i miałyśmy swoje oczekiwania.
Skończyłam studia i miałam cholerny problem ze znalezieniem wymarzonej pracy z określonym (oczekiwanym) wynagrodzeniem, w końcu się poddałam bo żadnej oferty wcześniejszej nie przyjęłam i wybrałam najbardziej rokującą propozycję, w korporacji za 1/3 wynagrodzenia, o którym myślałam. Jak myślisz, jak się czułam?
O pierwszym razie nie będę pisać publicznie bo to moje osobiste sprawy, a o mężu wspomnę tylko, że to mój kolega z jednej klasy licealnej ;)
Jednak chcę Ci zwrócić uwagę na jedną rzecz.
Oczekiwania
Każda z nas ma pewne oczekiwania względem czegoś/kogoś/siebie. Nasi rodzice mają oczekiwania wobec nas, my mamy względem innych. Oczekujemy czegoś dobrego w przyszłości, w pewnym sensie ją planujemy, a życie weryfikuje…
I czasem zdarza się tak, że z jakiś względów nie wychodzi to tak, jak sobie zaplanowałaś.
Romantyczny mężczyzna na całe życie okazuje się pracoholikiem, który nie ma czasu na nic z wyjątkiem swojej pracy. Wymarzona praca pozostaje w sferach marzeń i ze względów ekonomicznych trzeba brać, co dają. Piękny domek, który zabukowałaś na 3 tygodniowe wakacje nad morzem, na miejscu okazuje się przyczepą (domkiem holenderskim). Myślałaś, że szef da Ci podwyżkę po okresie próbnym, a figa z makiem. Byłaś przekonana, że Twój biznes wypali, a ledwo wiążesz koniec z końcem.
Witaj w świecie niespełnionych oczekiwań!
Czy masz prawo czuć wtedy frustrację – oczywiście! Umiejętność nazywania swoich uczuć to sztuka, która warto trenować. Co do niespełnionych oczekiwań, możesz przyjrzeć się nim, prześledzić drogę jak do tego doszło, ze stało się tak jak nie inaczej. Szukanie winnego nie zlikwiduje frustracji, chyba że z jakiś powodów lubisz na kogoś zwalać winę, ale bądź tego świadoma.
Być może założyłaś sobie zbyt wysoką poprzeczkę, a może chciałaś zjeść słonia w całości, a może gdzieś po drodze podjęłaś inną decyzję niż zamierzałaś – to wszystko lekcje, z których możesz wynieść bardzo wartościowe rzeczy dla siebie na przyszłość, by zwiększyć szansę na powodzenie.
Ulgę może przynieść akceptacja.
Kiedy wychodzi słońce
Akceptacja pomaga zapanować nad frustracją, wycisz, uspokaja. Co z tego, że teraz będziesz się stresowała – w takim stanie nie podejmiesz dobrych decyzji. Dalsza frustracja do niczego dobrego nie prowadzi, ale przyjrzyj się jej. Przyjrzyj się swoim oczekiwaniom ze spokojem, sprawdź czy oby napewno to były Twoje oczekiwania, a nie kogoś innego.
Przeanalizuj na świeżo co można teraz, wyznacz nową drogę biorąc pod uwagę już swoje doświadczenia, co działało, a co nie.
Czy oczekiwanie, wiara w księcia na białym rumaku jest prawidłowym oczekiwaniem?
Czy rzeczywiście chcesz taką pracę, o jakiej marzysz?
Przyjrzyj się swoim oczekiwaniom i wiedz, że „nie od razu Rzym zbudowano”. Oczekiwania też można zmienić…
O, ja mam całe morze oczekiwań:) Albo nie, zrobiłam z nich już jezioro:) Za to większość to takie, które mają być i spełnione i już (póki mi się nie zmieni) :) Czasami odpuszczenie sobie wtedy, kiedy czuję się sfrustrowana, jest trudne. Ale ćwiczę:) W końcu… nie od razu Rzym zbudowano:)
Od dłuższego czasu czytam ale pierwszy raz komentuję, chcę powiedzieć że tak się ciesze że jesteś!:) Kolejny raz piszesz tak prawdziwie, inspirująco i motywująco aż mnie ciarki przeszły zmieszane z chyba wzruszeniem, to niesamowite jak dzięki Tobie odkryłam czego na prawdę potrzebuję i z każdym Twoim artykułem robię kolejne kroki do spełnienia tych marzeń. DZIĘKUJE :))
Justyna! przyznam Ci się, że wzruszyłam się, czytając Twój komentarz. Bardzo Ci dziękuję za niego. Kiedy czasem piszę szkic artykułu, a potem opracowuję całość i bardzo staram się by wnosił wartość dla czytelników, wtedy przypominam sobie niektóre komentarze i maile i dzięki temu widzę sens swojego pisania. Ty dziękujesz mnie, a ja DZIĘKUJĘ Tobie :))
cierpliwość jest cnotą ;) To sztuka z morza oczekiwań zrobić jezioro ;) gratuluję Inga!
Och, dziękuję bardzo! :)
Podoba mi się ta myśl, że frustracja jest informacją ode mnie do mnie – a nawet wezwaniem do działania. W podobny sposób myślę o zazdrości. Słuchanie emocji to czasem naprawde jedyny sposób, żeby się zorientować i zatrzymać i zapytać siebie: skąd taka nagła reakcja? co michcesz powiedzieć? A ja własnie napisałam o frustracji związanej z tym, że nie da się zrobić wszystkiego: https://autentycznycopywriting.pl/moja-lista-rzeczy-do-niezrobienia/