Niedawno skończyło się jedno z moich wyzwań. Dotychczas zrealizowałam trzy inne, w których udział wzięło w sumie 2000 kobiet. 98% ankietowanych kobiet-uczestniczek osiągnęło zakładane rezultaty i skończyło wyzwania z poczuciem zadowolenia.

W CZYM TKWI SUKCES

Zaczęło się niewinnie. W lutym 2015 roku szukałam pomysłu na to, by pomóc jak największej liczbie kobiet w jak najprostszej formie. I przyszedł dzień, w którym mnie olśniło. Z pierwszym wyzwaniem wystartowałam już w czerwcu. Było bezpłatne. Zapisało się na nie 1000 kobiet. Przyznaję, że był to dla mnie spory szok. Nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania, zwłaszcza że temat był kontrowersyjny: „Zakochaj się w pieniądzach”. Dla mnie to był jasny przekaz.

Po ostatnim wyzwaniu otrzymałam od uczestniczek kilka pytań typu: „Justyna, jak wyglądała Twoja praca w trakcie wyzwania?”, „Jak to możliwe, że w taki sposób układałaś dni wyzwania, że krok po kroku osiągnęłam swój cel, a nawet zyskałam więcej, niż oczekiwałam?”.

NIE PLANUJĘ

Znam temat swoich wyzwań, posiadam wiedzę i duże doświadczenie w pracy z klientami (jestem coachem), poza tym moja intuicja i wrodzona empatia nigdy mnie nie zawodzą.

I chociaż kiedy wpadam na pomysł wyzwania, określam jego cel i wiem, komu pomoże, to sam sposób poprowadzenia klaruje się często… w trakcie trwania wyzwania. Wiem jedno – chcę, żeby każdy z celów został osiągnięty w 21 dni – takie podejście również dla mnie stanowi wyzwanie, dlatego zdobyte doświadczenie staje się w tym przypadku nieocenione.

Kiedy rozpoczyna się wyzwanie, zwykle mam opracowanych kilka dni, maksymalnie 2-3 nagrania. Czytając lub oglądając powitania uczestniczek, pierwsze odpowiedzi na pytania oraz sposób realizacji poszczególnych zadań – już  WIEM, czego im potrzeba i co będzie dalej.

Zdaję sobie sprawę, że takie podejście może wydać się kontrowersyjne, ale to cała ja, autentyczna ja, która lubi prowokację w pracy i z klientem, i z samą sobą.

SŁUCHAM UCZESTNIKÓW I BADAM

Moje wyzwania nigdy dotąd nie były zaplanowane od A do Z. Dlaczego? Nie prowadzę wyzwań dotyczących tego, jak napisać książkę, zbudować stronę WWW czy opracować kurs. Pracuję z emocjami, uczuciami, głębokimi pragnieniami i marzeniami – a każda osoba jest inna, każda jest unikalna i każda reaguje inaczej.

W sierpniu w całości opracowałam i nagrałam wyzwanie „Zakochaj się w SOBIE”. Po powrocie do domu i sprawdzeniu materiału okazało się jednak, że wyczerpała się bateria w mikrofonie i nic już nie da się zrobić z tym… Tyle godzin pracy na marne…! A miało być perfekcyjnie! J Ale – nie wierzę w przypadki. Zawsze jest jakiś cel. Zawsze jest drugie dno. W rezultacie wyzwanie „Zakochaj się w SOBIE” poprowadziłam całkowicie inaczej. Efekt? Ponad 100 zadowolonych kobiet! :)

UTRUDNIAM SOBIE PRACĘ

Twierdzę, że to szaleństwo, ale jest w tym coś unikalnego, dzięki czemu łączę się z uczestniczkami i razem z nimi „przeżywam” każdy dzień na bieżąco, bo razem z nimi jestem zaangażowana w cały proces.

To trudniejsza droga, ale czy mogłabym inaczej prowadzić wyzwanie, skoro sama nazwa wskazuje, że to nowa sytuacja, wymagająca wysiłku i poświęcenia?

Jak wyglądałyby organizowane wyzwania, gdybym nie podejmowała swoich własnych wyzwań?

Nie wiem!

PO CO CI TO PISZĘ

Po pierwsze: z moich planów, z Twoich planów nie zawsze wychodzi to, co miało wyjść.

Po drugie: najwięcej doświadczamy i uczymy się przez działanie i wchodzenie w nowe sytuacje.

Po trzecie: być może myślisz o swoim wyzwaniu i weźmiesz pod uwagę moje doświadczenie ;)

Po czwarte: chcę zaprosić Cię na webinar, podczas którego również opowiem o pewnym wyzwaniu, a Ty przy okazji dowiesz się, co zrobić, by stać się bardziej pewną siebie i co wspólnego mają z tym pieniądze ;) 

WYCHODZI NA TO, ŻE MAM W SOBIE SPORO Z SZALEŃCA, A TY? ;)

Shortcodes Ultimate

Zapisz się na czwartkowe, bogate listy!

Dołącz do grona ponad 3 000 kobiet, które czytają moje artykuły i listy

Twój adres mejlowy jest u mnie bezpieczny. Spam omijam z daleka :)