Pomysł na ten wpis wziął się stąd, że moja klientka miała ostatnio pewne doświadczenie w tym temacie.

11131659_sWedług Wikipedii, „Intuicja (z łac. intuitio – wejrzenie) – proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Intuicja)

„Nagły przebłysk myślowy (…) jest ona procesem podświadomym” – to mnie najbardziej interesuje i o tym chcę napisać kilka słów.

Intuicję ma każdy z nas. Niektórzy z nas, „czują wewnątrz siebie”, że coś jest dobre dla nas samego. Moim zdaniem, korzysta z tego ten, kto ufa swojej intuicji i działa w ten określony, indywidualny sposób, kiedy dostaje sygnał, „przebłysk” i słucha się.

Pamiętam jedną sytuację, kiedy byłam na wakacjach z moim narzeczonym w Tunezji. Usilnie mnie namawiał, stosując różne metody, nagrody i w ogóle na „przelot” za motorówką, tzw. parasailing. Wiedziałam, że mu na tym zależy i wiedziałam, że on widzi we mnie odważną, lubiącą nowości kobietę, która nie jest z tych, co usilnie opala się na plaży i nic więcej. Wobec czego i pomimo tego, że czułam, że coś jest nie tak, tego uczucia nie umiem wyjaśnić nawet słowami – zgodziłam się.Nie będę opisywać szczegółow startowania  z plaży i tego jak fale rozbijały mi się o twarz i o tym jak kolanami „jechałam” po żwirkowym dnie morza, nie będę o tym się rozpisywać. Chcę tylko napisać jak to się skończyło.

Kiedy lecieliśmy w tandemie za tą motorówką i usilnie chciałam przekonać siebie, że wszystko jest w porządku i że moja intuicja zawiosła – spadliśmy, prosto do morza. Tak! po prostu – bez żadnego ostrzeżenia. Dla tych, co nie wierzą, znajomi z brzegu nagrywali filmik na kamerze i mam go. Runęliśmy tak szybko, że jak się zorientowałam byłam pod wodą, przymocowana różnymi uchwytami do tego spadochronu, narzeczony za mną – choć go nie widziałam, a motorówka pruła przed siebie i poprzez linę ciągnęła nas w głębie. Wypłynęliśmy na powierzchnie, ale trwało to całe wieki bo liny mnie dziwnie trzymały. Stało się, przeżyłam, przeżyliśmy. Jak wyszłam na brzeg to jedno powiedziałam, cała roztrzęsiona – dobrze, że tak się stało bo gdybyśmy mieli lądować standardowo na plaży to do końca życia jeździlibyśmy na wózkach inwalidzkich…

Rozpisałam się, a chcę tylko powiedzieć, że nie posłuchałam samej siebie…

Inny przypadek z mojego doświadczenia. Zaczęłam pracę w nowej firmie (dawno temu). Po około miesiącu pracy powiedziałam pewnego wieczora do męża, że czuję, że oni chcą mnie zwolnić. Nie znałam konkretnego powodu, po prostu tak pomyslałam w chwili jakiegoś przebłysku. Na drugi dzień w pracy – dostałam wypowiedzenie.Czary czy intuicja?

Moja klientka napisała ostatnio do mnie, że wzięła udział w konkursie. Warunkiem otrzymania wygranej było uczestniczenie w loterii. Jak sama napisała, „czuła”, że ma tam być, jednak wolała spędzić ten czas na pewnej imprezie okolicznościowej i choć chciała podjechać w miejsce losowania na godzinę w trakcie tej imprezy, nie pojechała. Za jakiś czas rozdzwonił się jej telefon … że szkoda, że jej nie było, bo wygrała … nowy samochód. Niestety nie spełniła warunku obecności i samochód „powędrował” do kogoś innego….

Odkąd słucham samej siebie, nie płacę manadatów, wiem kiedy zwolnić. Wiem kiedy do kogoś zadzwonić a kiedy nie. Wiem co robić (chociaż z pozoru to szalone pomysły).

Warto? Pewnie, że tak. Trzeba słuchać, wsłuchać się w siebie. W tych „przebłyskach” jest moc, ja nazywam to osobistym aniołem stróżem. Szkoda tylko, że nie wszyscy słuchają, a tak niewielu. A wiecie co jest najgorsze. Kiedy nie słuchamy samych siebie, własnej intuicji – ona przestaje „dawać przełyski do świadomości”. Trzeba wtedy nieźle się nastarać by znów to zobaczyć, poczuć czy usłyszeć…

foto.: www.123rtf.pl