
Wiem, że jeśli ludzie skupialiby się na tym, co w nich dobre, na swoich unikalnych predyspozycjach, świat wyglądałby inaczej.
Ostatnio zostałam nazwana propagatorką edukacji alternatywnej, a to dlatego, że często głośno mówię o wszystkim, co system edukacyjny zafundował nam, dorosłym już ludziom, i co funduje nadal naszym dzieciom.
Mimo że zdarzają się wyjątki, nasz system to rodzaj fabryki przeciętniaków. Dostrzegam, jak często młodzi, kreatywni, ciekawi świata ludzie wkraczają w jej przestarzałe mury, by w efekcie stać się pracownikiem zakładu.
Po to powstał nasz system – by wyszkolić przyszłych pracowników, którzy będą zajmować się zadaniami zlecanymi przez innych, skupiać się na realizacji celów osób zarządzających, pracować od godziny do godziny z przerwami na jedzenie, i którzy nie będą dyskutować.
Cieszy mnie fakt, że coraz więcej mówi się o tym i coraz większa liczba nauczycieli zaczyna zdawać sobie z tego sprawę, biorąc sprawy w swoje ręce, bo o ile na poziomie systemu trudno dokonać jakiejkolwiek zmiany, o tyle na poziomie wychowawcy i klasy zmiany są możliwe do wprowadzenia.
Od najmłodszych lat jesteśmy ocenianie ze względu na czyjąś subiektywną ocenę, tymczasem jest to po prostu motywacja zewnętrzna, w której człowiek dostrzega, że otrzyma wysoką nagrodę po zrobieniu czegoś, co spodoba się osobie dokonującej osądu. Dwója zniechęcają i chociaż nie czułam się dobra z fizyki, dwói mieć nie chciałam; wkuwałam więc na pamięć różne wzory, próbując zrozumieć coś, do czego kompletnie nie miałam serca.
Uwielbiałam język polski, improwizację, wczuwanie się w bohatera, pisanie referatów i dyskusje, które toczyliśmy na lekcjach, nie mogłam jednak całkowicie rozwijać się w tym kierunku, będąc zmuszona dociągać się z przedmiotów, których nie czułam i których nie lubiłam.
NIE MA LUDZI, KTÓRZY SĄ DOBRZY WE WSZYSTKIM
Bycie dobrym we wszystkim to iluzja. Ktoś, kto w szkole otrzymuje same piątki, często miewa poważny problem z wyborem ścieżki zawodowej. Dlaczego? Bo czuje się dobry we wszystkim i w niczym znakomity. Kiedy na pierwszym spotkaniu witam klientki pytaniem: „W czym jesteś dobra?” – znikomy ich procent umie konkretnie odpowiedzieć, mimo że są to często „piątkowe” uczennice.
Edukacja systemowa namawiała nas i namawia do stawiania się lepszymi w obszarach, w obrębie których znajdujemy się poniżej przeciętnej. A nie o to przecież chodzi!
Każdy człowiek posiada swoje talenty i naturalne predyspozycje. Ty również. Każda osoba charakteryzuje się określonymi umiejętnościami i mocnymi stronami i chociaż jest to fakt, na drodze edukacji często zostaje to wyparte :(
Produkujemy zatem pracowników, którzy nie czują się dobrzy w niczym, i którzy wolą sumiennie wykonywać nielubiane zadania.
Wierzę, że gdyby każda z nas skupiała się na swoich mocnych stronach, wykorzystując swój potencjał, mogłaby czerpać z tego prawdziwą satysfakcję i spełnienie; gdyby każda z nas znała swoje mocne strony, mogłaby skupiać się na ich rozwoju, stając EKSPERTKĄ we własnych oczach i w oczach innych.
„SKUP SIĘ!”
To hasło często słyszane w szkołach i w domach, kiedy dzieci odrabiają lekcje. Gdyby określone zagadnienie prawdziwie mnie interesowało – nikt nie musiałby namawiać mnie do skupiania się. „Zorganizuj się!”. Gdyby człowiek znał swoje mocne strony, wytyczał cele zgodne z wyznawanymi wartościami, nikt nie przekonywałby go do tego, by zorganizował się, bo organizacja, systematyczność i konsekwencja pojawiają się jako EFEKT podążania za tym, w czym jesteśmy dobre, co lubimy robić i co chcemy osiągnąć.
NAJLEPSZY CZAS JEST TERAZ
Było minęło. Nie wrócimy do szkolnych ław; zostałyśmy ukształtowane, ale nadal możemy zmienić COŚ w swoim życiu. Każdego dnia.
Kiedy rozwijasz to, co kochasz, to, w czym jesteś dobra – zdobywanie kolejnych szczytów staje się banalnie proste. Zastanów się nad swoimi mocnymi stronami, nad swoim żywiołem; spisz je wszystkie i określ sposób, w jaki możesz je wykorzystać zarówno w swojej pracy zawodowej, jak i codziennym życiu.
Moja droga do własnej satysfakcji i spełnienia miała swój początek w momencie, kiedy dogłębnie wróciłam do swoich korzeni, dokładnie określiłam swoje mocne strony i popracowałam nad tym, by stworzyć życie zawodowe, w którym będę mogła skupiać się na swoich mocnych stronach.
Znajomość mocnych stron i wykorzystywanie ich na co dzień dostarczają lepszych efektów i zapewniają większą radość – w pracy na etacie pomogą Ci zwiększyć wynagrodzenie i satysfakcję z wykonywanych zadań, a we własnym biznesie zdecydowanie ułatwią życie – dzięki mocnym stronom możesz zbudować swój UNIKALNY wyróżnik, który owocnie odróżni Cię od konkurencji!
Jeśli nie znasz do końca swojego żywiołu, swoich mocnych stron lub nie wiesz, jak je wykorzystać, by Twoje życie nabrało smaku; jeżeli chcesz wreszcie poczuć, że w CZYMŚ jesteś naprawdę DOBRA, to koniecznie zobacz moje najnowsze wyzwanie „Zakochaj się w swoich Mocnych Stronach”!
Odkopywanie tego, w czym jestem mocna trwa u mnie do dziś. To jednak nie tylko szkoła, to również kultura, społeczne stereotypy i dom z jego przekazem, „zabija” szczególnie kobiecą kreatywność, oryginalność, spontaniczność. Tworzymy inaczej niż mężczyźni, wymykamy się normom ustalonym od tzw. zawsze. Jeśli nasza kreatywność nie mieści się w bardzo określonych (częto relogijnie) ramach (np. zaradna matka, czy przedsiębiorcza żona) jesteśmy oceniane i naciska się na nas w celu dopasowania do wyobrażeń o „normalnej kobiecie”. Mamy to w kościach, z mlekiem matek wyssane, więc nie obciążałbym jedynie szkoły za taki stan rzeczy, spojrzałabym głębiej, wnikliwiej rozejrzała się wokół. Każdy jenak głos w sprawie innego podejścia do nauki jest cenny. Szczgólnie Twój Justyno, bo potrafisz niebanalnie, bardzo empatycznie :), kolorowo i bajecznie uczyć, choćby dbania o siebie finasowo. Twoje projekty m.in „Zakochaj się w pieniadzach…” są nieszablonowe, niestereotypowe i bardzo cenne. Za to bardzo Ci dziękuję i bardzo z tego korzystam. Pozdrawiam.
Odnajdowanie siebie jest procesem często długim i bolesnym. Ale kiedy już się wejdzie na właściwą drogę, jest o wiele łatwiej. Znam swoje mocne strony. Przynajmniej tak myślę. Ale często chowam je do kieszeni i postępuję tak, jak mnie nauczono. Mam tego świadomość, ale ciągle jeszcze duuuużo pracy przede mną.
„organizacja, systematyczność i konsekwencja pojawiają się jako EFEKT podążania za tym, w czym jesteśmy dobre, co lubimy robić i co chcemy osiągnąć”. Oj, prawda! Tak często ludzie przychodzą z prośbą: zmotywuje mnie, albo: co mam robić, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce… Menagerowie na siłę motywują swoich pracowników, nieraz stosując techniki manipulacyjne… Wciąż za mało pada pytań o to, co jest dla nas naprawdę ważne, co samo w sobie nas pociąga. Mając odpowiedź odnośnie swoich wartości często nie będziemy musieli już szukać odpowiedzi odnośnie motywacji :-) Pojawi się ona automatycznie ;-)
Mimo wszystko uważam, że szkoła jednak trochę uczy. Nie chodzi mi o naukę przedmiotów ale o pewne umiejętności. Pewnie, że to zależy ile sami z tego weźmiemy. Wzory matematyczne prawdopodobnie niewielu wykorzysta ale już takie rzeczy jak: pisanie, czytanie, liczenie, systematyczność, robienie notatek, skuteczne wyszukiwanie informacji, radzenie sobie w trudnych sytuacjach, kombinowanie (też jest potrzebne!), myślenie, pamiętanie i pewnie wiele, wiele innych rzeczy. Tylko do tego ważne jest aby rodzice nie wyręczali dzieci w nauce/lekcjach, aby nie podsuwali pod nos gotowych rozwiązań i aby nie skupiać się tylko na tym, że najważniejsza jest w życiu średnia na świadectwie. I wcale nie uważam, że edukacja jest na dobrym poziomie (bo nie jest) po prostu staram się też znaleźć w niej jakieś plusy. Prawda jest taka, że szkoła/studia nie nauczy nas i nie dostosuje do życia za nas – trzeba jeszcze chcieć, obserwować i umieć wyciągać wnioski.
Ja od jakiegoś czasu mocno się skupiam na swoich mocnych stronach i rozwijam je. Odkąd trafiłam na sesje coachingowe i przeczytałam pozycję Marcusa Buckinghama Wykorzystaj swoje silne strony. Teraz chciałabym spróbować wychować moje dzieci tak, aby właśnie te mocne strony w sobie rozwijały. Ale czy system szkolnictwa mi na to pozwoli?
Ja miałam to szczęście, że rodzice od początku tłumaczyli mi, że ważna jest specjalizacja i rozwijanie swoich silnych stron. Już w podstawówce wiedziałam, że mam umysł ścisły, startowałam w konkursach z matematyki, fizyki i chemii. Potem w liceum większość nauczycieli rozumiała, że wybieramy przedmioty których chcemy się uczyć, a reszta jest mniej ważna i nikt nas nie męczył przesadnie z biologii czy historii. Skończyłam mat-fiz, potem studia ekonomiczne i 10 lat pracowałam w banku w dziale analiz finansowych. Wykorzystywałam mocne strony! Ale po 10 latach miałam dość, znudziło mi się to, przestałam się rozwijać. Zostawiłam pracę i teraz piszę bloga o zdrowym stylu życia, skończyłam podyplomowe studia z dietetyki. Życie potrafi zaskakiwać :) Chyba nie da się raz na zawsze określić swoich mocnych stron i iść ciągle w tym samym kierunku.
Jestem u Ciebie na blogu po raz pierwszy i od razu trafiłam w temat, który mnie pasjonuje. Moimi mocnymi stronam są na pewno KREATYWNOŚĆ, WIZJONERSTWO, WNIKLIWOŚĆ, EMPATIA, SOLIDNOŚĆ, CIERPLIWOŚĆ, INDYWIDUALIZM… Wykorzystuję je na co dzień w macierzyństwie oraz w blogowaniu i powolnym, ale konsekwentnym, rozwijaniu swojej marki i przyszłej firmy związanej z rozwojem osobistym. Kiedyś wykorzystywałam te cechy w pracy nauczyciela oraz robiąc doktorat, ale z perspektywy czasu widzę, że to nie było do konca to coś. Teraz dopiero czuję, że żyję! Żeby jeszcze na tym zacząć zarabiać… Pracuję nad tym, dlatego będę na pewno zaglądać do Ciebie częściej, Justyno!
Maria dziękuje za odwiedziny :) Mocne strony możemy wykorzystywać na różne sposoby, w połączeniu z pasją dają niesamowite możliwości. Czasem zdarza się tak, że pomimo, że wykorzystujemy swoje mocne strony, to nie czujemy satysfakcji że swojej pracy. Czasem nawet nie lubimy robić tego, w czym jesteśmy dobre. To prawdziwie pasjonujacy temat :) Gratuluję Ci tego, gdzie dziś jesteś!
Hmmm system szkolnictwa.. Polecam Ci zobaczyć wypowiedź Kena Robinnsa. Zgadzam się z nim https://m.youtube.com/watch?v=NDu4V_OTrJI
Jednak nawet w życiu dorosłym możemy odwrócić ten proces ;)
Jasne, że uczy tylko sposób tej nauki często pozostawia wiele do życzenia. Plusy zawsze znajdziemy, ale ją niestety widzę więcej minusów.
1. Uczy tego by nie popełniać błędów (zła ocena)
2. Uczy tego, że jest jedna prawidłowa odpowiedź
To pierwsze punkty z mojej długiej listy :(
I dlatego właśnie nie pracuje już w takiej roli dla dużych firm… To było totalnie niezgodne że mną działanie :(
Może też być bardzo ciekawym i rozwojowym. Zachęcam jednak do tego by pokazywać je częściej światu :)
Zdecydowanie tak! Masz rację Grażyna. Książkę by można było napisać na ten temat. Jeden artykuł na blogu to zdecydowanie za mało. I dziękuje za komplement <3 pozdrawiam.
Zmiana nawyków utrwalanych przez ponad 30 lat nie jest łatwa ;) Ale pracuję, pracuję :D
Według mnie wcale nie uczy aby błędów nie popełniać, złą ocenę można często poprawić ;-) co do jedynie słusznej odpowiedzi – w przypadku testów tak (i właśnie testy i ćwiczenia zamiast zeszytów to chyba najgorsza rzecz dzisiejszej edukacji) natomiast w innych przypadkach – dużo zależy od nauczyciela. Jeśli masz inne zdanie w dyskusji ale potrafisz je dobrze uagrumentować to dobry nauczyciel nie powie Ci, że jest źle. Niestety trzeba mieć dużo szczęścia aby na takiego trafić…
Dziękuję Justyno. Koniecznie zobaczę.
Świadomość swoich mocnych stron pomaga poradzić sobie z porównywaniem- wiem na co mnie stać, dlatego nie powinnam porównywać się z Zosią bo mamy inne predyspozycje. Jestem ambitna, wiele rzeczy interesuje mnie na raz, dobrze zorganizowana i potrafię zebrać się do kupy i pracować ciurkiem. Z serii Słabsza Strona to przyznaję się do pracoholizmu :D Twój wpis dał mi do myślenia odnośnie tego jaka byłam kiedyś a jaka jestem teraz. Otóż stałam się typem osobowości który..podziwiałam za młodu!
Niestety zgadzam się z Tobą :-) Nasz system edukacji jest skostniały, często zabija indywidualizm, poczucie własnej wartości, kreatywność i przedsiębiorczość. Jest niewiele miejsc, które indywidualnie podchodzi do talentów i predyspozycji ucznia, przyszłego pracownika, głowę rodziny, szczęśliwą i pewną siebie (w dobrym tego słowa znaczeniu) osobę. Do tego rodzice często ulegają stereotypom i narzuconym standardom. Tylko nieliczni decydują się na „odejście” od panujących norm, wyłamanie się ze schematu, ale wówczas postrzegani są jako dziwacy.
Jestem absolutnie za tym, żeby pielęgnować swoje mocne strony, nie porównywać się z innymi, ale również nie krytykować i nie oceniać innych.
Przypomniał mi się też pewien artykuł w temacie – > https://dobrewiadomosci.net.pl/707-kilka-faktow-na-temat-edukacji-w-finlandii-najlepszego-systemu-nauki-na-swiecie/
Świetny wpis Justyno. I podpisuję się pod nim całą sobą ;) Bo jest w 100% zgodny z tym, co sama myślę i w co wierzę. Mam dokładnie takie samo zdanie na temat edukacji. Jest ono dodatkowo podparte tym, że przez kilka lat byłam nauczycielem i zrezygnowałam z tego zawodu, ponieważ był totalnie niezgodny z moimi wartościami i mega wkurzało mnie to wszystko, o czym piszesz. Ale jest tego jeden plus. To m.in. właśnie dlatego dziś zajmuję się tematem odkrywania mocnych stron ;) A swoje własne znam świetnie, bo uważam, że szewc musi chodzić w pięknych butach ;) I to właśnie na nich oparte jest wszystko, co robię. Nie wyobrażam sobie innej drogi. Pozdrawiam Cię ;)
Agnieszko, właśnie dlatego mocno trzymam kciuki za Twoje działania, wyobrażasz sobie społeczeństwo, w którym każdy wie, w czym jest dobry i jeszcze lubi to, w czym jest dobry? Byłoby wspaniale! Mam wrażenie, że „tłumy” jadące do pracy byłyby bardziej kolorowe, uśmiechnięte i zadowolone :) Wspaniała wizja, jak dla mnie ;)
Stać się taką osobą, jaką się podziwiało! Hmmm – fascynujące :) Dziękuję za to, że o tym napisałaś.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Wykorzystanie swojego potencjału, predyspozycji i mocnych stron jest naturalną drogą do rozwoju i skutecznego działania. Polecam wszystkim Test Gallupa, warto sprawdzić lub potwierdzić swoje talenty. https://personalchallenge.pl/narzedzia/instytut-gallupa/
Wyobrażam to sobie i o takim scenariuszu właśnie marzę :) Myślę, że to klucz do rozwiązania wielu problemów.
Dzięki za trzymanie kciuków, ja również kibicuję Ci od dawna :)